Małgorzata Skarbek

Studentka I roku studiów magisterskich biotechnologii na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.

Do laboratorium idę jak detektyw. Tropię, czy producenci suplementów diety piszą prawdę na opakowaniach. Albo: który preparat zawierający magnez czy kwasy omega-3 jest najlepszy, czyli najlepiej się przyswaja? Biotechnologia to dla mnie szukanie odpowiedzi na pytania, które zadaję sobie na co dzień. Także te naprawdę trudne. Czy w naturze istnieje związek, którym można zastąpić antybiotyki? Jak w laboratorium stworzyć białko, które będzie lepsze i tańsze niż to izolowane od zwierząt?

Dlatego czasem czuję się też jak przyszły odkrywca, który dopiero planuje swoją życiową wyprawę. Większość projektów realizuję wspólnie z innymi – kolegami i koleżankami z różnych kół naukowych, wykładowcami z Uniwersytetu Przyrodniczego. Mam szczęście, bo cały czas trafiam na ludzi, którzy mają mnóstwo pomysłów i chcą coś osiągnąć.

Wystarczyło trochę się zainteresować, zapisać do koła naukowego, pójść do biura karier i powiedzieć, że chciałabym robić jakieś fajne badania w laboratorium.

Na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu poszłam m.in. dlatego, że tutaj studiowali też moi rodzice i zawsze blisko było mi do Wrocławia – nie tylko w kilometrach. Wzięłam też pod uwagę wysokie miejsce wybranej uczelni i kierunku w rankingach – także tych, które pokazywały, czy absolwenci łatwo znajdują pracę po studiach. Z rankingów wynikało, że pod tym względem nie ma z tym tutaj problemu.

Czuję się tak, jakby poniosła mnie jakaś fala. Wystarczyło trochę się zainteresować, zapisać do koła naukowego, pójść do biura karier i powiedzieć, że chciałabym robić jakieś fajne badania w laboratorium – i zaczęły napływać propozycje. Decyduję się na udział w jednym projekcie badawczym, a już dzwoni telefon z propozycją przeprowadzenia kolejnych badań, wyjazdu na obóz naukowy czy z ofertą stażu w ciekawej firmie.

Zostałam prezeską koła chemicznego OrgChem – ważne jest to, że jesteśmy zgraną drużyną. Publikujemy wyniki naszych badań, jeździmy na konferencje w kraju i za granicę, zdobywamy nagrody. Na przykład projekt dotyczący badania aktywności biologicznej izobutyloftalidu i jego nienasyconej pochodnej wobec Rhodotorula mucilagenosa został nagrodzony na Konferencji Puzzle 2016 oraz na XXI Międzynarodowej Konferencji Studenckich Kół Naukowych i XXXIII Sejmiku SKN.

Zaangażowałam się też w działania Studenckiego Koła Naukowych Analiz Rynkowych. Zależało mi na lepszym poznaniu metod statystycznych. To wiedza bardzo przydatna w praktyce, pomaga przedstawić efekty mojej pracy w laboratorium. W tym roku jadę na Erasmusa do Wiednia, gdzie będę realizować projekt badawczy prawdopodobnie właśnie w dziedzinie inżynierii genetycznej. Za całą swoją działalność otrzymałam też roczne stypendium od ministra.

Kiedy szłam na studia, nie wiedziałam jeszcze do końca, co chcę robić – po prostu interesowałam się chemią i miałam zdolności manualne, które są potrzebne w laboratorium. Nadal nie zdecydowałam, czy chcę zajmować się inżynierią genetyczną czy biotechnologią – a może czymś, co łączy obie dziedziny? Prawdopodobnie zdecyduje za mnie życie – najciekawsza propozycja, jaką dostanę po studiach.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że to aż tak się rozkręci i że na czwartym roku studiów będę już miała bogate CV i pierwsze propozycje pracy w swoim zawodzie – na razie korzystam tylko z ofert płatnych staży w czasie wakacji. Ale do laboratorium zawsze idę z myślą, że będę robić coś fajnego.

Zapisz się na newsletter

Do otrzymania jeden z upominków m.in. Tablet HUAWEI MediaPad T5, gry planszowe Monopoly Wrocław.