Karol Białkowski

Absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego. Redaktor naczelny Wrocławskiego Gościa Niedzielnego

Czytelnicy zawsze reagują na to, co piszę. Ktoś bierze moje słowa na poważnie, odwołuje się do nich, są dla kogoś wskazówką, opinią – w pracy dziennikarza właśnie to jest dla mnie najprzyjemniejsze. Wiem, że nie robię tego jako pozycji do biblioteczki.

Dziennikarstwo się lubi albo nie. Gdyby się nie lubiło, to lepiej się tym w ogóle nie zajmować. Ten zawód wymaga dyspozycyjności o każdej porze dnia, nocy, także w weekendy – to trzeba polubić i z tym się pogodzić. Także z tym, że nie można sobie niczego z góry zaplanować – zawsze może wydarzyć się coś niespodziewanego i pilnie trzeba się tym zająć. Czasami pracuje się na akord, czasami temat, wydarzenie sprawia, że trzeba się temu całkowicie poświęcić. Z drugiej strony bycie dziennikarzem pozwala też na pewną elastyczność – w tym zawodzie nie ma od do. 

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nie stracić całkowicie głowy dla pracy. Na pierwszym miejscu jest rodzina. Niedługo po raz czwarty zostanę ojcem: najstarsze dziecko ma w tej chwili pięć lat, a najmłodsze półtora roku. Mam w związku z tym sporo rodzinnych i domowych obowiązków, których staram się nie zaniedbywać. Dzieci to jednak nie tylko obowiązki, ale również przyjemności. Nie mamy jakiejś jednej recepty na wspólnie spędzany czas. Lubimy wszelkiego rodzaju wycieczki, ale czasem wystarczy tylko pobyć ze sobą, powygłupiać się. Na hobby poza pracą i rodziną nie ma za wiele czasu. Uwielbiam piłkę nożną. Ostatnio jednak częściej oglądam, niż gram. 

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nie stracić całkowicie głowy dla pracy.

Jestem przykładem na to, że dziennikarzem się po prostu jest albo nie – niezależnie od tego, co się studiuje. Teorię można sobie szybko przyswoić, ale dziennikarstwo to przede wszystkim praktyka. Ważniejsze niż kierunek studiów są pewne uzdolnienia, kwalifikacje.

A jeżeli jest to kierunek inny niż dziennikarstwo, to przynajmniej w tej jednej dziedzinie można być znawcą. Skończyłem teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym i to jest na pewno duży atut w mojej pracy: zajmuję się relacjonowaniem i opisywaniem szeroko rozumianego życia Kościoła katolickiego i mam pewną łatwość w podejmowaniu czasem trudnych teologicznych tematów. 

Moja przygoda z dziennikarstwem zaczęła się już w czasie studiów – najpierw w Katolickim Radiu Rodzina, gdzie przepracowałem ponad siedem lat. Później nadarzyła się okazja, żeby spróbować swoich sił w „Gościu Niedzielnym” – i tak już z pasją pracuję tutaj od ponad sześciu lat jako dziennikarz, a od blisko trzech jako kierownik wrocławskiego oddziału. 

Piszemy na bardzo różne tematy: przede wszystkim związane z Kościołem, ale również społeczne i polityczne. Najtrudniejsze do przejścia są dla mnie takie, w których moja wiedza jest znikoma i muszę się podeprzeć wyłącznie opiniami fachowców. W lokalnym oddziale pracuje nas troje, musimy zapełnić osiem stron w tygodniu – to może wydawać się niedużo, ale jest jeszcze strona internetowa. Trudno dziś powiedzieć, czy internet jest dodatkiem do wydania papierowego, czy raczej tygodnik papierowy jest uzupełnieniem internetowego dziennika. 

Mamy ten komfort, że jesteśmy medium katolickim – większość ciekawych z naszego punktu widzenia tematów nie jest  podejmowana przez inne media – nie ścigamy się na newsy, nie musimy konkurować na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Staramy się jednak, żeby przygotowywane przez nas treści pojawiały się w sieci jak najszybciej – tego oczekują od nas czytelnicy. 

Jako dziennikarze mamy też obowiązki fotoreporterskie. Przeszliśmy szkolenia organizowane przez centralę w Katowicach, podobnie jak szkolenia z edycji tekstów. Mamy profesjonalny sprzęt fotograficzny, chociaż w dzisiejszych czasach można zrobić dobre zdjęcie także telefonem. 

Często realizujemy tematy poza Wrocławiem – nasz oddział obejmuje całą archidiecezję wrocławską. Poznajemy nowe miejsca, ludzi z pozytywną energią, którzy podejmują wiele ciekawych lokalnych inicjatyw.

Czasem udaje nam się też pomóc innym. Ostatnio włączyliśmy się do akcji „Dar dla Aleppo” – inicjatywy arcybiskupa Józefa Kupnego i kościołów chrześcijańskich Dolnego Śląska. Jej celem było zebranie funduszy na remont zbombardowanego szpitala w Syrii i wyposażenie go w sprzęt medyczny. Organizowaliśmy m.in. specjalne pokazy filmowe. 

Z Wrocławiem jestem związany od urodzenia, mam tutaj wielu przyjaciół i nie wyobrażam sobie, że mógłbym pracować gdzie indziej. Tutaj tematy same mnie znajdują. Każda rozmowa jest ich potencjalnym źródłem.

Ciągle mnie ta praca kręci, ciągle przynosi mi satysfakcję i ciągle widzę mnóstwo tematów do zrealizowania.

Zapisz się na newsletter

Do otrzymania jeden z upominków m.in. Tablet HUAWEI MediaPad T5, gry planszowe Monopoly Wrocław.