Kamil Cichy

Podchorąży, słuchacz Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu.

Czy myślę o wojsku jak o męskiej przygodzie? Chciałbym się sprawdzić. W AWL najtrudniejszy był pierwszy miesiąc. Szkolenie podstawowe to była szkoła życia, ale od początku czułem, że jestem w swoim żywiole. Tu nie trafiają przypadkowi ludzie. Nasz pluton jest zgraną ekipą. To m.in. dlatego, że spędzamy wspólnie bardzo dużo czasu – razem mieszkamy, jemy, jeździmy na szkolenia. W ten sposób zawiązują się bardzo mocne przyjaźnie.

Tego nie da się porównać z żadną inną uczelnią – tak jest tylko na uczelni wojskowej. Wybrałem specjalność zmechanizowaną. Po ukończeniu studiów zostanę, na początku, dowódcą plutonu. Fascynują mnie strategia i taktyka. Mówiąc kolokwialne – zawsze najpierw pomyślę, zanim coś zrobię. Może dlatego reprezentuję też polską armię w szachach. Wolę pokonać przeciwnika zdecydowanym, szybkim atakiem, niż powoli budować pozycję. Myślę, że szachy w jakimś stopniu przydają się też na poligonie. Tam również musimy obrać jakiś plan działania, rozpoznać i przeanalizować sytuację, zwrócić uwagę na to, co najważniejsze, wyciągnąć trafne wnioski i umieć podejmować decyzje.

Psychika ma w szachach ogromne znaczenie, ponieważ to sport indywidualny, w którym tak naprawdę walczymy nie tylko z przeciwnikiem, ale też z samym sobą.

Poza tym szachy uczą logicznego myślenia, opanowania i przewidywania. Rozwijają też umiejętności typowo pamięciowe. Wszystko to bardzo przydaje się na co dzień. Zacząłem grać już jako młody chłopak – jeszcze w szkole podstawowej. W Akademii Wojsk Lądowych wróciłem do tego po dłuższej przerwie. Myślę, że w Wojsku Polskim mieszczę się teraz w czołowej dziesiątce szachistów. W planach mam zdobycie mistrzostwa naszej armii.

W ubiegłym roku występowałem w drużynie, która na turnieju w Anglii zdobyła mistrzostwo krajów NATO. To było duże wydarzenie, bo Polska zdobyła to trofeum po raz pierwszy w historii.

Co to znaczy grać dobrze w szachy? Przede wszystkim, przy szachownicy trzeba umieć radzić sobie z własnymi słabościami. Uważam, że psychika ma w szachach ogromne znaczenie, ponieważ to sport indywidualny, w którym tak naprawdę walczymy nie tylko z przeciwnikiem, ale też z samym sobą. Często jest tak, że to nie przeciwnik wygrywa z nami partię, ale to my przegrywamy ją ze sobą.

Na trening szachowy staram się poświęcać godzinę dziennie, więcej nie mogę, bo zajęcia na uczelni są bardzo intensywne. Wykorzystuję też czas w podróży, na przykład podczas jazdy pociągiem. Skupiam się na przygotowaniu debiutowym oraz w miarę możliwości gram on-line. Czy mam ulubione otwarcie? Jeśli miałbym wybierać, to byłaby to obrona sycylijska – daje możliwość powstawania pozycji bardzo taktycznych.

Wzoruję się też na dawnych wybitnych szachistach, to przede wszystkim Garry Kasparov oraz Bobby Fischer. Jeśli chodzi o współczesnych szachistów, to moim ulubionym zawodnikiem jest Magnus Carlsen, aktualny mistrz świata w szachach. Gram czasem w szachy błyskawiczne, ale wolę wersję klasyczną, ponieważ w większym stopniu odzwierciedla ona poziom zawodnika. W szachach błyskawicznych często decyduje szczęście czy umiejętność szybkiej gry.

Trenuję też triathlon i żeglarstwo. Do triathlonu przygotowuję się, korzystając z obiektów sportowych uczelni. I tylko jazdę na rowerze trenuję wtedy, gdy jestem w domu, w Rybniku. W triathlonie stawiam sobie sportowe cele. Moim marzeniem jest ukończenie dystansu Ironman. Natomiast żeglarstwo traktuję hobbystycznie, to mój sposób na relaks.

Poznaj lepiej Wrocław

Czy wiesz że...

Akademia Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki jako jedyna W Polsce wykorzystuje do szkolenia 3 poziomy symulacji taktycznych: Konstruktywna, Wirtualna i Life.

Pierwszy w Polsce, wygodny i do tego pływający Dom na Wodzie autorstwa Kamila Zaremby powstał we Wrocławiu i cumuje obok Mostu Grunwaldzkiego. Ma 200 m kwadratowych i może pływać. Ma 5 pokoi, kuchnię, 2 łazienki, kotłownię, balkon i taras. Część domu stanowi największa w Polsce kolekcja 1500 pocztówek, rycin i zdjęć Odry we Wrocławiu.