Helena Tegene

Studentka V roku Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. Wiceprzewodnicząca samorządu studentów

Hogwart – tak pomyślałam, gdy pierwszy raz zobaczyłam wrocławskie kliniki. Drugiego dnia po przyjeździe na studia do Wrocławia koleżanka zaprowadziła mnie jeszcze w inne magiczne miejsce, na Pergolę koło Hali Stulecia, z wieczornym pokazem fontanny. Mam do tego miejsca sentyment również dlatego, że tam skutecznie uczyłam się do egzaminu z anatomii na pierwszym roku. Poza tym we Wrocławiu od początku czułam się jak u siebie, bo w ogóle nie ma tu podziału na swoich i obcych.

Dostałam się na medycynę za pierwszym razem i to mój największy sukces, obok osiągnięcia w tańcach latynoamerykańskich klasy tanecznej A, która jest najwyższą klasą taneczną w Polsce. Szczególnie lubię sambę i cha-chę, bo pozwalają bawić się rytmem i dają dużo radości. Przed studiami tańczyłam sportowo. Uwielbiałam jeździć na turnieje taneczne i czuć adrenalinę, dawałam z siebie wszystko. Teraz na pierwszym miejscu jest medycyna. I tutaj też daję z siebie wszystko.

Mam marzenie, żeby być po prostu dobrym lekarzem, takim jak moi rodzice.

Już na pierwszym roku założyliśmy koło, zajmujące się paleoanatomią. Co tydzień, w piątek po południu, preparowaliśmy zwłoki. Byłam też w kole kardiochirurgicznym. Chodziłam na zabiegi, a pod czujnym okiem lekarzy mogłam nawet sama coś zrobić. Chodziłam też na dyżury w szpitalach. W ramach zabiegowych kół naukowych można dużo uczyć się manualnie. W medycynie pasjonuje mnie przede wszystkim praktyka, bycie przy łóżku pacjenta. Poszłam na te studia z ciekawości i fascynacji tą dziedziną nauki.

Dobry lekarz musi być trochę artystą, bo medycyna to nauka i sztuka w jednym. Żeby być dobrym lekarzem, trzeba mieć duże doświadczenie, ale też umieć improwizować. W czym chcę się specjalizować? Interesują mnie choroby internistyczne, nad wyborem specjalizacji wciąż jeszcze się zastanawiam.

Kto jest moim idolem medycznym? Nie jest nim doktor House. W ogóle nie są to jakieś wielkie sławy, znane nazwiska. Mam marzenie, żeby być po prostu dobrym lekarzem, takim jak moi rodzice. Moim największym idolem jest mama. Jest diabetolożką, pacjenci ją lubią i jej ufają, a to wyczyn w czasach doktora Google'a. Tato pochodzi z Etiopii, do Polski przyjechał na studia, pracuje w szpitalu jako anestezjolog. Byłam w Etiopii dwa razy, w tym raz na weselu. Było podobnie jak w Polsce, ale zwróciłam uwagę na jedną różnicę – Polacy tańczą osobno albo w parach, a Etiopczycy wszyscy razem.

Medycyna jest na pierwszym miejscu, ale nie wypełnia mi czasu w 100 procentach. Realizuję się w samorządzie studentów mojej uczelni, jestem wiceprzewodniczącą ds. socjalnych. Poza tym właśnie kończy mi się kadencja sekretarza we Wrocławskiej Inicjatywie Samorządów Studenckich. Budujemy kontakty między samorządami wrocławskich uczelni, reprezentujemy studentów przed władzami miasta, ale też na arenie ogólnopolskiej. Zyskałam bezcenne doświadczenie, jeśli chodzi o współpracę z ludźmi. 

Zaczęłam też śpiewać w chórze Ars Cantandi przy Uniwersytecie Ekonomicznym. Jestem altem, czyli niskim głosem damskim. Śpiewamy wszystko – od utworów średniowiecznych, przez współczesne – na przykład z rytmem wybijanym na kubkach, po piosenki góralskie. Niedługo wybieramy się na konkurs do Rumunii.

Na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu mamy klub żeglarski „Perła", a od niedawna dysponujemy własnym jachtem. To omega, którą nazwaliśmy „Perełka". Pływamy po Odrze, co roku wyjeżdżamy na obóz żeglarski na Mazurach. W tym roku robię patent żeglarski. Koledzy wybrali mi już nawet imię – „Czarna Perła".

Poznaj lepiej Wrocław

Czy wiesz, że...

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym po raz pierwszy na świecie zoperowano przerwany rdzeń kręgowy. Pacjent stanął na nogi.

Pierwszy w Polsce, wygodny i do tego pływający Dom na Wodzie autorstwa Kamila Zaremby powstał we Wrocławiu i cumuje obok mostu Grunwaldzkiego. Ma 200 m kwadratowych i może pływać. Ma 5 pokoi, kuchnię, 2 łazienki, kotłownię, balkon i taras. Część domu stanowi największa w Polsce kolekcja 1500 pocztówek, rycin i zdjęć Odry we Wrocławiu.