Alicja Wysocka

Studentka V roku Akademii Wojsk Lądowych, Wydziału Nauk o Bezpieczeństwie na kierunku Inżynieria Bezpieczeństwa specjalność saperska. W stopniu podchorąży.

Każdy dowódca musi zyskać szacunek swoich podwładnych, musi być dla nich autorytetem. Czy kobiecie dowódcy jest trudniej? Oczywiście spotykam się czasem z opiniami, że wojsko nie jest dla kobiet, ale w Akademii Wojsk Lądowych jesteśmy traktowane dokładnie tak samo jak mężczyźni. Mamy te same prawa i obowiązki.

W przyszłości będę dowodzić żołnierzami, którzy będą między innymi detonować ładunki wybuchowe, zakładać pola minowe, budować mosty i drogi. My, saperzy, musimy bardzo dobrze opanować zarówno teorię, jak i praktykę, ponieważ każdy nasz błąd może kosztować utratę zdrowia lub życia. 

Podczas pobytu na uczelni nieustannie się szkolimy. Często wyjeżdżamy również do centrów szkolenia i jednostek wojskowych. Ja byłam ostatnio w batalionie saperów w Krośnie Odrzańskim, gdzie zbierałam doświadczenie dowódcze. Po ukończeniu uczelni jesteśmy kierowani na pierwsze stanowiska służbowe, gdzie odpowiadamy za naszych podwładnych. 

Największym autorytetem są dla mnie ludzie, którzy oddali życie za to, abyśmy mogli żyć w pokoju.

Dlaczego wybrałam studia w Akademii Wojsk Lądowych? Zawsze lubiłam dyscyplinę i sytuacje, gdy każdy ma przydzielone konkretne zadanie. Dobrze się w tym odnajduję. Poza tym lubię angażować się na 100 procent we wszystko, co robię – a w wojsku nie ma żadnej drogi na skróty. Wojsko to nie jest tylko przygoda, to styl życia. 

Wszyscy mieszkamy w koszarach i mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Jak wygląda nasz dzień? Rano zaprawa, wstajemy całym plutonem o godzinie szóstej i biegamy około 2,5 kilometra. Na śniadanie schodzimy przebrani w mundury (wszystkie posiłki jemy w mundurach) i w mundurach chodzimy aż do wieczora. O 7:30 apel, o 8 zaczynają się zajęcia i z reguły trwają do 14:40, ale często mamy także zajęcia popołudniowe i nocne.

Kilka razy w tygodniu są zajęcia z wychowania fizycznego: basen, sztuki walki, gry zespołowe. Moim konikiem jest siatkówka. Jestem kapitanem szkolnej sekcji siatkarskiej, a dodatkowo poza uczelnią gram w III-ligowym klubie w Oławie. W sezonie gramy średnio jeden mecz w tygodniu, a dwa razy w tygodniu mamy treningi. W zeszłym sezonie byłyśmy bliskie awansu do II ligi: zabrakło nam tylko jednego zwycięstwa. 

Jestem również członkiem sekcji charytatywnej i duszpasterstwa akademickiego. Chodzę do hospicjum jako wolontariuszka. Sprawia mi to dużą satysfakcję. Spotykam tam ludzi, od których mogę się wiele nauczyć. Oni już wiedzą, że jedyne, co w życiu tak naprawdę jest ważne, to być dobrym człowiekiem i nie myśleć wyłącznie o sobie.   

Moje zawodowe marzenie to móc zawsze służyć ze wspaniałymi ludźmi, takimi, którzy widzą coś więcej niż czubek własnego nosa – w wojsku spotkałam wiele takich osób. Bardzo lubię chodzić w mundurze, czuję się tak godnie. Jestem dumna, że mogę nosić mundur z barwami naszej ojczyzny. 

Największym autorytetem są dla mnie ludzie, którzy oddali życie za to, abyśmy mogli żyć w pokoju. W razie potrzeby czuję się w obowiązku stanąć w obronie tego pokoju i walczyć po to, żeby inni mogli żyć spokojnie.

Poznaj lepiej Wrocław

Czy wiesz że...

Pierwsze kobiety rozpoczęły studia w Akademii Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki w 1999 roku.

Pierwsze w Polsce Muzeum Teatru powstało we Wrocławiu. Można w nim zwiedzić m.in. mieszkanie Henryka Tomaszewskiego z biurkiem, na którym znajdą się papiery, nad którymi pracował przed śmiercią. Czytaj więcej